Dzień później noc sobota/niedziela
Prawie trzecia nad ranem, a mi nie chce się spać. Nie mam ochoty. Miałam pojechać w końcu do domu, bo już dwa tygodnie jestem w T-mieście. Wczoraj około 5 rano napadł mnie ostry ból brzucha i nie mogłam podnieść się z łóżka, bo mnie tak zginało. Nie pojechałam i nie wiem kiedy pojadę.
Moja współlokatorka śpi. Nie siedzę na ts, żeby jej nie przeszkadzać. Tylko słucham sobie przez słuchawki Lany del Rey, taka spokojna, usypiająca muzyka. Z reguły słucham rocka i metalu, ale czy reguły są aż tak ważne?
Nie mogę spać, nie mogę zasnąć, nie chce mi się myśleć o tym, co nastąpi. Wydaje mi się jednak, że w obecnej sytuacji jest już nieco lepiej. Prawie już przestałam myśleć o moim ostatnim chłopaku, znajomość krótka, ale cóż... Zapadająca w pamięć. Szczególnie, że zalicza się do kategorii spraw niewyjaśnionych, które lubią o sobie czasem dać znać. Staram się nie brać już tego tak do siebie.
Wszystko dzięki moim przyjaciołom, którzy wspierają mnie w tej trudnej dla mnie sytuacji. Szczególnie dlatego, że bez nich nie dałabym rady. Kiedy mnie pocieszali, potrząsali mną i próbowali przywrócić do pionu... Serdecznie im za to dziękuję. I wiem, że pewnie jeśli teraz wydaje mi się, że jest nieco lepiej, to niedługo znów się coś spieprzy i znów będę potrzebowała ich pomocy, nawet nieświadomie.
Rola przyjaciół w takich momentach jest niesamowicie wielka. Jeśli się ich nie ma, można oszaleć. Oni również mogą ze mną oszaleć. Ale jak jedno oszaleje, drugie je zastąpi. Tak na przykład mają moi rodzice. Jeśli jedno mnie nie do końca rozumie, drugie je zastępuje z łatwością. Sytuacje kiedy oboje się ze mną nie zgadzali, można policzyć raczej na palcach jednej ręki.
A teraz w zasadzie siedzę sama, bo wszyscy śpią...
Noc to taka magiczna pora, kiedy jak niektórzy leżą w łóżkach, ja siedzę przed komputerem, albo z książką, albo coś innego robię... Ale nie śpię. Od kilku dni. Jeszcze jakiś miesiąc temu, idąc do psychiatry odczuwałam senność całymi dniami, tak teraz zupełnie nie chce mi się spać. Czasem wydaje mi się, że mogę się już położyć, ale jak położę się, to jednak nie mogę zasnąć. Chciałoby się to zmienić, ale nie potrafię na razie. Nie wiem jak się za to zabrać. Na razie po prostu nie będę spała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz